książki   |   opowiadania   |   artykuły   |   recenzje   |   download o mnie   |   księga gości   |   aktualności   |   kontakt
Opowiadania online Opowiadania online Opowiadania online

OPOWIADANIA ONLINE

Bolero
Bóg już tu nie mieszka
Choroba marzycieli
Dziennik z dalekiej podróży
Druga twarz pierwszego kontaktu...
Gdzie jesteś?
Jak w lustrze
Last Train to London
Leslie, kolejna ofiara mojej...
Myśliciel z Grand Central Station
Obóz kosmiczny
Ostatni taki człowiek
Parada desperatów
Planeta mgieł
Raport z Planety N
Słuchajcie, Kolumb
Sztafeta
Sztuka bezsensowej konwersacji
Ślepy los
Ta jedyna muzyka
Wszyscy mówią mi Tygrys
Wyzwolenie

KSIĄŻKI ONLINE

Pępek świata
Wczesna jesień



KSIĘGA GOŚCI

Podpis

AKTUALNOŚCI

Tak to bywa, że jeden telefon potrafi zmienić człowiekowi życie... Niedawno zadzwonił (powtarzam: zadzwonił) do mnie użytkownik po to, żeby mi podziękować - był przeziębiony, leżał w łóżku, natrafił na jedno z moich opowiadań i tak mu się spodobało, że postanowił odszukać do mnie telefon i zadzwonić, żeby powiedzieć jak bardzo mu się podobało. Już dawno z różnych przyczyn nie aktualizowałem tej strony, ale ten telefon chyba był właściwym impulsem - wkrótce pojawią się nowe opowiadania...
(22 lipca 2014)


OPOWIADANIA WG GATUNKÓW

opowiadania komedia
opowiadania science-fiction
opowiadania obyczajowe
opowiadania fantastyka

Opowiadania online

Opowiadania online

JAK W LUSTRZE

opowiadania - fantastyka - science-fiction - literatura

Każda przeprowadzka niesie za sobą wiele stresów i wiele problemów, ale wszystkie one z czasem wydają się coraz bardziej prozaiczne. Szczególnie jeżeli ma się odpowiednie wsparcie.

Tematyka opowiadania: komedia

JAK W LUSTRZE - NAPISZ SWOJĄ RECENZJĘ


Podpis

JAK W LUSTRZE - FRAGMENT


(...) Ponownie zajął miejsce na swoim pudle i zagębił się w papierach. Mamrotał coś pod nosem i przeglądał kolejne formularze wyglądając przy tym jak indiański szaman w samym środku roboczego dnia. Nie wiem nawet co zaznaczał w niezliczonych kratkach, bo najzwyczajniej w świecie zaczął ignorować moje kolejne próby wznowienia dialogu. Nie pomogły nawet zagrania w stylu "Że też się pan nie pogubi w tych wszystkich kwestionariuszach", czy dotąd niezawodne "A co to jest to?". Wreszcie dotarł chyba do ciekawszej części, bo wyraźnie się rozluźnił, wygodniej rozsiadł na pudle i jakimiś bardziej zamaszystymi ruchami zaczął operować długopisem.
- Żona?
- Moja?
- A sądzi pan, że pytaliby o moją?
- No... nie wiem. Jeszcze nigdy nie wypełniałem takiego formularza.
- Dobrze. Nie wdawajmy sië w szczegóîy. Żona?
- To znaczy czy mam?
- A jak pan sądzi? - Sarkazm najwyraźniej był jednym z podstawowych punktów szkolenia takich urzędników.
- W takim razie tak.
- Co "tak"?
- No, mam... żonę.
- Dzieci?
- Nie.
- Zwierzątka domowe?
- Nie, raczej nie.
- Co to znaczy "raczej"? Ma pan, czy pan nie ma?
Co on się tak uczepił tych zwierząt? No, trudno chyba będę go musiał wtajemniczyć.
- Mam psa, ale chyba nie będzie tu z nami mieszkał, bo moja żona powiedziała, że...
- Dziękuję. - Przerwał mi dosyć stanowczo wstawiając długą kreskę w odpowiedniej rubryce. Przewrócił kartkę i przez chwilę śledził kilka pierwszych linijek, żeby w końcu zrobić minę pod tytułem "Acha, formularz S-22, zgon w czasie wypełniania formularza".
- Wyposażenie mieszkania - meble.
- Tak. - Odpowiedziaîem szczerze.
- Nie "tak", tylko jakie? - zostałem szybko skorygowany.
- No... fotele, kanapa, szafa...
- Ale jakiego rodzaju? Luksusowe, dosyć luksusowe, zwykłe, przeciętne, bardzo przeciętne?
No cóż, jak dla mojej żony były bardzo przeciętne, ja za nie płaciłem, więc dla mnie były raczej luksusowe...
- Powiedziaîbym, że... zwyczajne?
- Wszyscy tak mówią - nie jestem pewien, ale chyba coś takiego rzucił pod nosem. Tak czy inaczej przeszlismy do następnego działu. - Sprzęt elektroniczny?
- Raczej luksusowy.
Ta odpowiedź wywołała grymas bólu u mojego rozmówcy.
- Nie pytam jakie, tylko jakie. - Tak, to wszystko wyjaśniało. - To znaczy konkretnie: telewizor?
- Tak.
- Radio?
- W wieży.
- Magnetowid?
- Mhm.
- Jakieś inne?
- W kuchni...
- Kuchnię już spisywaliśmy. Do tej części to nie wchodzi.
- W takim razie chyba już wszystko.
Znowu przewrócił kartkę i być może była to kwestia mojej wyobraźni, ale chyba była to już ostatnia, a mój adwersarz przyjął to z ulgą.
- Teraz dodatkowe wyposażenie. Balkon jest?
- Jest nieduży.
- Nieważne jaki. Specjalne wyposażenie îazienki jest?
- Chyba nie...
- Na pewno nie. Przecież ja oglądałem.(...)


Opowiadania online