książki   |   opowiadania   |   artykuły   |   recenzje   |   download o mnie   |   księga gości   |   aktualności   |   kontakt
Opowiadania online Opowiadania online Opowiadania online

OPOWIADANIA ONLINE

Bolero
Bóg już tu nie mieszka
Choroba marzycieli
Dziennik z dalekiej podróży
Druga twarz pierwszego kontaktu...
Gdzie jesteś?
Jak w lustrze
Last Train to London
Leslie, kolejna ofiara mojej...
Myśliciel z Grand Central Station
Obóz kosmiczny
Ostatni taki człowiek
Parada desperatów
Planeta mgieł
Raport z Planety N
Słuchajcie, Kolumb
Sztafeta
Sztuka bezsensowej konwersacji
Ślepy los
Ta jedyna muzyka
Wszyscy mówią mi Tygrys
Wyzwolenie

KSIĄŻKI ONLINE

Pępek świata
Wczesna jesień



KSIĘGA GOŚCI

Podpis

AKTUALNOŚCI

Tak to bywa, że jeden telefon potrafi zmienić człowiekowi życie... Niedawno zadzwonił (powtarzam: zadzwonił) do mnie użytkownik po to, żeby mi podziękować - był przeziębiony, leżał w łóżku, natrafił na jedno z moich opowiadań i tak mu się spodobało, że postanowił odszukać do mnie telefon i zadzwonić, żeby powiedzieć jak bardzo mu się podobało. Już dawno z różnych przyczyn nie aktualizowałem tej strony, ale ten telefon chyba był właściwym impulsem - wkrótce pojawią się nowe opowiadania...
(22 lipca 2014)


OPOWIADANIA WG GATUNKÓW

opowiadania komedia
opowiadania science-fiction
opowiadania obyczajowe
opowiadania fantastyka

Opowiadania online

Opowiadania online

MYŚLICIEL Z GRAND CENTRAL STATION

opowiadania - fantastyka - science-fiction - literatura

Wiara kojarzy się zawsze z czymś nieuchwytnym, czymś bez skazy, co nosi się głęboko w sercu. Chyba, że świętość taka zejdzie na ziemię - wtedy staje się zupełnie niezauważalna.

Tematyka opowiadania: fantastyka

MYŚLICIEL Z GRAND CENTRAL STATION - NAPISZ SWOJĄ RECENZJĘ


Podpis

MYŚLICIEL Z GRAND CENTRAL STATION - FRAGMENT


Z początku nie martwiło go to wcale. Z początku, jak każdy, starał się po prostu nie zwracać uwagi. W końcu miał swoje życie, swoje problemy, swoje zmartwienia. Lekarz Glorii miał jak najgorsze przewidywania co do porodu, jej rodzice oczywiście obwiniali o to Phila, który skrzywdził ich kochaną córeczkę. Jego rodzice jak zwykle byli gdzieś w pobliżu Hawajów na swoim corocznym rejsie luksusowym statkiem. W pracy, jak to w pracy, szef zrzucał co tylko mógł na czyjeś barki, a że biurko Phila było tuż za jego drzwiami zwykle nie udawało mu się uniknąć obdarzenia kolejnym "kredytem zaufania". W dodatku szykowały się zwolnienia... Nie, oczywiście, był potrzebny w firmie, ale zgodnie z zasadami poprawności politycznej biali, młodzi heteroseksualiści byli na czele listy do bezkonfliktowego pozbycia się. Nie zarabiał aż tyle, żeby móć sobie pozwolić na taksówki, więc musiał się przyzwyczaić do zatłoczonego metra. Właściwie, to nie zarabiał nawet tyle, żeby móc kupić sobie wygodne buty, ale nie chciał jeszcze korzystać z pomocy rodziców. Wiedział, że w miarę zbliżania się terminu porodu będą mieli ważniejsze wydatki. Tak, jego świat nie był usłany różami, ale wiedział też, że są ludzie w gorszej sytuacji od niego. Widział ich co rano czekając na metro - siedzieli pod ścianami w brudnych ubraniach, na legowiskach z wyciągniętych ze śmietników koców i kartonów. Sam właściwie nigdy nie myślał o bezdomnych aż do ślubu z Glorią. Wtedy museli sobie poszukać mieszkania na poziomie ich skromnych pensji i trafili tutaj. Może to głupie, ale Phil do 26 roku życia może nie tyle nie wiedział o istnieniu ludzi w nędzy, co raczej skutecznie wypierał to ze swojej świadomości. Teraz, kiedy Gloria musiała zrezygnować z pracy coraz częściej nie spał w nocy zastanawiając się jak mógłby zarobić jakieś dodatkowe pieniądze. Ale niei był w aż tak złej sytuacji, jak ci ludzie na stacjach - on miał rodzinę i wiedział, że w razie potrzeby może na nią liczyć. Rodzice Glorii też nie należeli do biednych, więc zawsze było to jakieś zabezpieczenie przyszłości w trudnych chwilach...
Z początku Phil po prostu starał się nie zwracań uwagi na ludzi żebrzących na chodnikach, na przejściach dla pieszych, na peronach. Tak zachowywali się wszyscy wokół, więc dlaczego akurat on miałby się wyłamać? Z czasem, kiedy już przywykł do ich widoku czasami przyglądał się im w oczekiwaniu na pociąg. Zwykle siedzieli całe dnie przesiadywali na swoich legowiskach albo ławkach, prosili przechodzących o drobne, inni wybierali natręctwo jako sposób na zdobycie pieniędzy, a jeszcze inni po prostu siedzieli jakby czekali aż coś się wreszcie wydarzy.

Pewien wewnętrzny przełom w życiu Phila nastąpił, kiedy dostał podwyżkę. Wprawdzie tylko o marne 20 dolców, ale to już było coś. Może to był dobry znak na przyszłość? Może jednak nie zwolnią go tak od razu? Pewnie, że na ich potrzeby ta podwyżka była mizernym wsparciem, ale mimo wszystko Phil był z siebie dumny. Zchodząc po schodach na stację zauważył siedzącego w rogu bezdomnego, który na nieco podniszczonym już flecie grał coś, co przypominało "Do Elizy". Phil zawsze lubił ten utwór i mimo, że wykonanie było bardzo marne wyjął z kieszeni dolara i wrzucił do puszki stojącej na brzegu poszarpanego kocyka. Poczuł się w tym momencie jak bohater, który zbawił właśnie cały świat. Bezdomny nie zareagował w żaden sposób na jego gest, co nieco osłabiło zapał Phila do dalszego wspomagania bezdomnych swoją skromną pensją, ale tego dnia nic już nie mogło go zmartwić. Po drodze do domu kupił bukiecik kwiatów dla Glorii. Na niej też nie zrobiła wrażenia wysokość podwyżki, ale mimo wszystko była szczęśliwa.
Tydzień później wracał do domu już z zupełnie innym nastawieniem do życia - jego firma postanowiła pozbyć się dwudziestu osób i na początek byli to jego koledzy z biura. Phil czuł się jak świnia mówiąc im jak jest mu przykro, bo wiedział, że na ich miejscu nie chciałby słyszeć takich tekstów. Ale naprawdę było mu przykro, w końcu kto chciałby tracić znajomych, z którymi przesiedział prawie dwa lata w jednym pokoju? Właśnie ze względu na te awolnienia musiał dłużej siedzieć w pracy, a przynajmniej dopóki szef nie zatrudni kogoś do pomocy. Był zły na cały świat, a zwłaszcza na swojego szefa, który sądził, że za 20 dolarów kupił sobie jego lojalność. Tego dnia siedząc na stacji zupełnie nie dostrzegał tego, co działo się wokół niego. Nie, żeby coś szczególnego miało miejsce, a przynajmniej nikt poza Philem tego nie dostrzegł. Jakoś zupełnie podświadomie spojrzał na mężczyznę siedzącego na drugim końcu ławki. Był cały umorusany, nosił mocno podniszczone ubranie, siwe włosy wystające spod ciemnozielonej czapki i pasująca do nich gęsta broda chyba nigdy nie spotkały się z grzebieniem. Ale mimo wszystko było w tej postaci coś dziwnego, jakaś duma i wyniosłość. Człowiek ten po prostu siedział i w zamyśleniu patrzył przed siebie. Phil mimowolnie powiódł wzrokiem w ślad za spojrzeniem mężczyzny, ale nie było tam nic poza ścianą oddzielającą od siebie dwa tory. Po chwili przyjechał jego pociąg i Phil wsiadł do środka. Oczy staruszka nie ruszały się, zupełnie jakby wagon stojący dwa metry przed nim nie istniał. (...)


Opowiadania online