książki   |   opowiadania   |   artykuły   |   recenzje   |   download o mnie   |   księga gości   |   aktualności   |   kontakt
Opowiadania online Opowiadania online Opowiadania online

OPOWIADANIA ONLINE

Bolero
Bóg już tu nie mieszka
Choroba marzycieli
Dziennik z dalekiej podróży
Druga twarz pierwszego kontaktu...
Gdzie jesteś?
Jak w lustrze
Last Train to London
Leslie, kolejna ofiara mojej...
Myśliciel z Grand Central Station
Obóz kosmiczny
Ostatni taki człowiek
Parada desperatów
Planeta mgieł
Raport z Planety N
Słuchajcie, Kolumb
Sztafeta
Sztuka bezsensowej konwersacji
Ślepy los
Ta jedyna muzyka
Wszyscy mówią mi Tygrys
Wyzwolenie

KSIĄŻKI ONLINE

Pępek świata
Wczesna jesień



KSIĘGA GOŚCI

Podpis

AKTUALNOŚCI

Tak to bywa, że jeden telefon potrafi zmienić człowiekowi życie... Niedawno zadzwonił (powtarzam: zadzwonił) do mnie użytkownik po to, żeby mi podziękować - był przeziębiony, leżał w łóżku, natrafił na jedno z moich opowiadań i tak mu się spodobało, że postanowił odszukać do mnie telefon i zadzwonić, żeby powiedzieć jak bardzo mu się podobało. Już dawno z różnych przyczyn nie aktualizowałem tej strony, ale ten telefon chyba był właściwym impulsem - wkrótce pojawią się nowe opowiadania...
(22 lipca 2014)


OPOWIADANIA WG GATUNKÓW

opowiadania komedia
opowiadania science-fiction
opowiadania obyczajowe
opowiadania fantastyka

Opowiadania online

Opowiadania online

OSTATNI TAKI CZŁOWIEK

opowiadania - fantastyka - science-fiction - literatura

Wiara w przeznaczenie, istnienie "boskiego planu" opisującego całą historię ludzkości żyje w różnych kulturach i religiach od wieków. Czasami ma ono bardzo pozytywny wpływ na nasze życie, ale czasami może też działać przeciwko nam. Szczególnie wtedy, gdy wiarę zastąpi zaślepienie.

Tematyka opowiadania: fantastyka

OSTATNI TAKI CZŁOWIEK - RECENZJE


Podobało mi się nawet. Całkiem niebnalny pomysł.

???, Julia (opinia z serwisu czytaj.org)

"dla mnie bomba !! :) cos ciekawego, intrygojacego i zaskakujacego jednoczesnie"

19 grudnia 2002, Jax (opinia z serwisu czytaj.org)

"pomysł świetny, tak jak wykonanie. i zakończenie całkiem zaskakujące, a o to chyba chodzi, nie?? żeby zaskakiwać czytającego."

19 grudnia 2002, Moonlighte (opinia z serwisu czytaj.org)

OSTATNI TAKI CZŁOWIEK - NAPISZ SWOJĄ RECENZJĘ


Podpis

OSTATNI TAKI CZŁOWIEK - FRAGMENT


(...) Nie czuł się najlepiej, głównie ze względu na ten sen. Zawsze wpędzało go to w swego rodzaju nostalgię. Zwlókł się z łóżka, poczłapał do łazienki i z niesmakiem spojrzał w lustro. Adam Edward Smith - idealnie przeciętne i bezbarwne nazwisko dla idealnie przeciętnej i bezbarwnej postaci jaką zobaczył przed sobą. Opłukał twarz letnią wodą i stał tak oparty nad umywalką czując jak krople spływają po nosie i brodzie, żeby poddać się sile grawitacji. Wyjrzał przez okno wycierając twarz. Po ulicy snuli się przechodnie, z cichym warkotem przejeżdżały samochody, a wśród drzew dawały się słyszeć ciche popiskiwania ptaków. Nad tym wszystkim wisiało błękitne niebo na które napływały z północy stalowoszare chmury burzowe. Tak, lepiej lepiej będzie jak się pospieszy, żeby zdąrzyć do kawiarni jeszcze przed deszczem. Umysł to wiedział, ale ciało rządziło się swoimi prawami i po szybkim prysznicu Adam doszedł do wniosku, że jednak najpierw zje śniadanie. Zszedł na dół i zabrał się do przygotowywania jajecznicy. Nie była to może jego ulubiona potrawa, ale miała jedną wielką zaletę - jej przygotowywanie nie wymagało zbyt dużej koncentacji uwagi. Pozakończeniu rytuału układania składnikóww kolejności w jakiej będzie je dodawał postawił patelnię na ogniu. Musiał już myśleć o tym, co go czeka dzisiaj, ale wciąż nie módawał mu spokoju dzisiejszy sen. W przypadku osób znanych mu sny zwykle się sprawdzały, więc przez analogię powinien był spotkać tę dziewczynę po pierwszym śnie. Może nawet nie bezpośrednio, ale minęło już pół roku... Poza tym ten sen powracał, a to się nigdy wcześniej nie zdarzało. I skąd ta nagła zmiana - wcześniej zawsze spotykał tę dziewczynę po raz pierwszy, a dzisiaj siedzieli razem jak para.
Adam usiadł przy niewielkim stoliku i w ciszy zaczął konsumować swoje dzieło. Jego wzrok był wpatrzony nieruchomo w okno, ale myśli krążyły bardzo daleko od szarości chodnika.

Do kawiarni dotarł jak zwykle z ponad dziesięciominutowym wyprzedzeniem. Usiadł przy stoliku w rogu i zamówił herbatę. Postanowił sprawdzić swoje umiejętności zanim pojawi się Robert. Wybór miał niewielki - przy automacie stało dwóch chłopców uczniaków, przy sąsiednim stoliku siedział jakiś jegomość w płaszczu nie pierwszej już młodości, a na środku młody chłopak z dziewczyną. Na początek wybrał młodzieńców grających w kosmiczną strzelaninę. Już na pierwszy rzut oka było widać, że są na wagarach - gra sprawiała im zbyt dużo radości aby był to zaplanowany wypad. Wyższy z nich, mulat, pochodził z niepełnej rodziny, jego ojciec nie żył albo długo nie utrzymywał kontaktu z rodziną. Świadczył o tym jego schludny strój - tym musiała szajmować się kobieta, a duża troska jaką mu poświęcała przed wyjściem dowodzi, że nie ma on rodzeństwa. Jego wygląd mówił jeszcze jedno - że ta gra niedługo się skończy. Jak u większości ludzi wraz ze wzrostem stawki gry rosło u niego napięcie mięśni - karku, twarzy, ramion, a usztywniona sylwetka nie szła w parze ze zręcznością. Gdy tylko skończył układać w głowie ten ciąg myśli chłopcy zniechęceni odeszli od automatu, na ekranie którego migał wielki napis "game over". Teraz Adam przeniósł swoją uwagę na parę przy środkowym stoliku. Wyglądali na parę przyjaciół, ale sztuczne ruchy i niezręczne pauzy przekonywały, że to randka, chociaż może oboje starali się nie dopuszczać do siebie tej myśli. Na pewno nie pierwsza, na to byli zbyt rozluźnieni, ale co najwyżej trzecia - zwracali dużą uwagę na to co mówią, żeby nie ośmieszyć się przed osobą na której w głebi duszy im zależało. Owocowało to krótkimi wypowiedziami nie do końca układającymi się w całość. Dziewczyna wyglądała na spokojniejszą, tego typu spotkania zapewne nie były dla niej czymś nowym, ale chłopak musiał wywżeć na niej spore wrażenie. Jej policzki były mocno zaokrąglone, a wokół ust miała cieniutkie linie dołeczków od częstego uśmiechania się, ale teraz za wszelką cenę starała się zachować powagę. Chłopak często spoglądał na własne ręce i prawie po każdym takim rzucie oka pocierał nos, policzek albo okolice ust. Dziewczyna coraz gorzej radziła sobie z ukrywaniem uśmiechu i niemal nie odrywała wzroku od twarzy chłopaka. Jej ręka nieustannie wędrowała pomiędzy loczkiem złośliwie opadającym jej na czoło, uchem i ustami. Następnie wyprostowała wszystkie palce i złożyła je w pięści, na których oparła brodę jednocześnie postując pod stołem nogi. Gdyby nie te iskierki w jej oczach mogłoby to oznaczać znudzenie, ale w połączeniu z ogółem jej sylwetki sygnał był dosyć jednoznaczny - jej pełne życia wnętrze niecierpliwi się. Tak, tak, ten chłopak pewnie jeszcze o tym nie wie, ale tego wieczora może się do niego uśmiechnąć szczęście. W takich momentach Adam odczuwał pewien niedosyt, że najchętniej podrzuciłby chłopakowi karteczkę z napisem "Idź na całość, nie może ci się nie udać!", ale wiedział też, że takie ingerowanie w cudze życie może nie przynieść niczego dobrego dla obu stron. Poza tym właśnie otworzyły się drzwi kawiarni i do środka wszedł niewysoki, mocno już szpakowaty mężczyzna ubrany w jasny płaszcz przeciwdeszczowy i z dziwacznym kapeluszem an głowie. To był Robert, a właściwie porucznik Harper. Po dokonanym z wielkim pietyzmem strząśnięciu wody z nakrycia głowy usiadł naprzeciw Adama. (...)


Opowiadania online