książki   |   opowiadania   |   artykuły   |   recenzje   |   download o mnie   |   księga gości   |   aktualności   |   kontakt
Opowiadania online Opowiadania online Opowiadania online

OPOWIADANIA ONLINE

Bolero
Bóg już tu nie mieszka
Choroba marzycieli
Dziennik z dalekiej podróży
Druga twarz pierwszego kontaktu...
Gdzie jesteś?
Jak w lustrze
Last Train to London
Leslie, kolejna ofiara mojej...
Myśliciel z Grand Central Station
Obóz kosmiczny
Ostatni taki człowiek
Parada desperatów
Planeta mgieł
Raport z Planety N
Słuchajcie, Kolumb
Sztafeta
Sztuka bezsensowej konwersacji
Ślepy los
Ta jedyna muzyka
Wszyscy mówią mi Tygrys
Wyzwolenie

KSIĄŻKI ONLINE

Pępek świata
Wczesna jesień



KSIĘGA GOŚCI

Podpis

AKTUALNOŚCI

Tak to bywa, że jeden telefon potrafi zmienić człowiekowi życie... Niedawno zadzwonił (powtarzam: zadzwonił) do mnie użytkownik po to, żeby mi podziękować - był przeziębiony, leżał w łóżku, natrafił na jedno z moich opowiadań i tak mu się spodobało, że postanowił odszukać do mnie telefon i zadzwonić, żeby powiedzieć jak bardzo mu się podobało. Już dawno z różnych przyczyn nie aktualizowałem tej strony, ale ten telefon chyba był właściwym impulsem - wkrótce pojawią się nowe opowiadania...
(22 lipca 2014)


OPOWIADANIA WG GATUNKÓW

opowiadania komedia
opowiadania science-fiction
opowiadania obyczajowe
opowiadania fantastyka

Opowiadania online

Opowiadania online

SZTAFETA

opowiadania - fantastyka - science-fiction - literatura

Naukowcy są bardzo specyficznym rodzajem ludzi - zazwyczaj nie widzą przedmiotu, na który patrzą - widzą kolejną tajemnicę, którą chcieliby rozszyfrować. Jednakże gdzie leży granica takiego odkrywania kolejnych sekretów?

Tematyka opowiadania: science-fiction

SZTAFETA - RECENZJE


"Tekst nie nudzi, nie mąci, a długość i wielowątkowa fabuła wychodzą "Sztafecie" tylko na dobre."

13 listopada 2001, Uncle Sam (Wirtualne Imperium Gier)

SZTAFETA - NAPISZ SWOJĄ RECENZJĘ


Podpis

SZTAFETA - FRAGMENT


(...) - I co możesz o niej powiedzieć? - Martin kończył właśnie czytanie formularza.
- Koło czterech na pewno. Martwi mnie tylko ta leworęczność.
- Dlaczego? Przecież to nic nie zmienia.
- Przecież osoby leworęczne mają bardziej aktywną prawą półkulę mózgu.
- OK, ale i tak nie wiedzielibyśmy w której półkuli szukać.
- Tak, ale nie było też żadnych wzmianek o leworęczności.
Martin zamyślił się na chwilę.
- Zobaczymy jak to będzie.
- Co ze sprzętem, Paul?
- Jest problem. Na moim wydziale będzie inspekcja i nie wiem czy uda mi się ściągnąć wszystko na czas.
- To wymyśl coś!
- Co ja mogę na to poradzić? Przecież nie stać nas na zakup sprzętu, a o wypożyczeniu nie mamy nawet co marzyć.
- Wiesz co, Paul, któregoś dnia sprawimy sobie seksowną asystentkę na twoje miejsce. Nawet jeżeli będzie zawalać robotę tak często jak ty, to chociaż będzie na czym oko zawiesić. - Martin zamknął oczy i złożył palce wskazujące na podstawie nosa. To była jego pozycja do medytacji. Po około minucie ciszy otworzył oczy i odrazu zaczął mówić:
- Chris przygotuj testy, najlepiej te, które najczęściej robiliśmy, żeby szybko porównać wyniki. Ty, Paul, narazie przeszukaj naszą rupieciarnię i zmontuj sprzęt na podstawowe próby. Po nich już będziemy wiedzieli czy warto się nią dalej zajmować. Jeżeli tak, to wtedy sprowadzisz resztę sprzętu za swojeogo instytutu. Dzisiaj zrzucamy się po piątce na tą pierwszą godzinę, a do piątku postaram się skołować jakąś forsę. Tylko nie spieprzcie nic, bo póki co nie stać nas na drugą godzinę - musicie się wyrobić. O której ona ma być?
- O drugiej.
- No, to spotykamy się tutaj o jedenastej i jeszcze raz wszystko sprawdzamy.

* * *

Sir Alexander otworzył oczy. Było jeszcze ciemno. Bardzo ciemno. Z kieszonki surdutu wyjął zegarek i w bladym świetle księżyca sprawdził godzinę. Przespał tylko trzy godziny. Na czole czuł wielkie krople potu. Wytarł je rękawem koszuli, ale on też był wilgotny. Zakrył twarz rękoma, jakby chciał ukryć się przed koszmarami ze snu. Pomacał ręką po nocnej szafce, aż natrafił na amulet. Założył go na szyję i ponownie opadł na posłanie. Nie czuł się dobrze - miał lekkie bóle żołądka, czuł dziwne odrętwienie nóg, a teraz jeszcze ten sen. W swoim życiu był w niejednych tarapatach, miał przecież za sobą wojnę, ale teraz czuł trudny do opanowania niepokój, nie dającą o sobie zapomnieć namiastkę strachu, jakiej nigdy jeszcze nie doświadczył. Być może to tylko zmęczenie po długiej podróży, może wpływ ciężkiego klimatu Anglii, od którego już odwykł. Jego oczy błądziły po cieniach kładących się na ścianach i suficie, lecz myślami znowu był w Ameryce, wśród wysokich do nieba drzew i pełnego sekretów świata u ich stóp - tajemniczych cieni przemykających ukradkiem wśród listowia, cichego szelestu węży zsuwających się po pniach drzew i wszechobecnych owadów. Być może nawet tęskniłby nawet za tym trybem życia, jaki prowadził przez ostatnie miesiące, gdyby nie... Odgonił od siebie te myśli. To była już jego przeszłość, teraz musi patrzeć w przyszłość.

* * *

Ann przytuliła się mocniej do niego tak, aby móc słyszeć bicie jego serca. Objął ją ramieniem i pocałował. Za oknem deszcz cichutko uderzał o liście drzew, a syrena wozu policyjnego stopniowo cichła gdzieś w oddali. Martin uniósł głowę i spojrzał na zegar wskazujący dziesięć po pierwszej.
- Rano muszę wcześnie wstać.
- Dokąd idziesz?
- Będziemy robić testy.
- Znowu jakaś małolata?
Nie odpowiedział, patrzył tylko na jakiś punkt na suficie.
- Właściwie, to dlaczego to są zawsze jakieś nastolatki, a nie emerytki, czy kobiety po czterdziestce?
- Bo takie już się nie nadają na rytualne orgie.
Oparła brodę na jego klatce piersiowej i z uśmiechem spojarzała mu w oczy.
- Świnia!
- Przecież tłumaczyłem ci to kilka razy.
- Tak, ale nigdy nie słuchałam. Zasypiałam zawsze po słowach "kochanie, to jest bardzo proste".
- Dobrze, od jutra śpisz na balkonie - odparł zabierając rękę z jej ramienia.
- Ja?
- No, przecież nie ja. To mogłoby źle wpływać na mój poteżny intelekt.
- A co z moim potężnym intelektem?
- I właśnie za tą naiwność cię kocham.
W pokoju obok rozległ się płacz dziecka. Ann westchnęła ciężko i wstała z łóżka. (...)


Opowiadania online