książki   |   opowiadania   |   artykuły   |   recenzje   |   download o mnie   |   księga gości   |   aktualności   |   kontakt
Opowiadania online Opowiadania online Opowiadania online

OPOWIADANIA ONLINE

Bolero
Bóg już tu nie mieszka
Choroba marzycieli
Dziennik z dalekiej podróży
Druga twarz pierwszego kontaktu...
Gdzie jesteś?
Jak w lustrze
Last Train to London
Leslie, kolejna ofiara mojej...
Myśliciel z Grand Central Station
Obóz kosmiczny
Ostatni taki człowiek
Parada desperatów
Planeta mgieł
Raport z Planety N
Słuchajcie, Kolumb
Sztafeta
Sztuka bezsensowej konwersacji
Ślepy los
Ta jedyna muzyka
Wszyscy mówią mi Tygrys
Wyzwolenie

KSIĄŻKI ONLINE

Pępek świata
Wczesna jesień



KSIĘGA GOŚCI

Podpis

AKTUALNOŚCI

Tak to bywa, że jeden telefon potrafi zmienić człowiekowi życie... Niedawno zadzwonił (powtarzam: zadzwonił) do mnie użytkownik po to, żeby mi podziękować - był przeziębiony, leżał w łóżku, natrafił na jedno z moich opowiadań i tak mu się spodobało, że postanowił odszukać do mnie telefon i zadzwonić, żeby powiedzieć jak bardzo mu się podobało. Już dawno z różnych przyczyn nie aktualizowałem tej strony, ale ten telefon chyba był właściwym impulsem - wkrótce pojawią się nowe opowiadania...
(22 lipca 2014)


OPOWIADANIA WG GATUNKÓW

opowiadania komedia
opowiadania science-fiction
opowiadania obyczajowe
opowiadania fantastyka

Opowiadania online

Opowiadania online

SZTUKA BEZSENSOWNEJ KONWERSACJI

opowiadania - fantastyka - science-fiction - literatura

Nikt właściwie nie wie dlaczego ludzie się zakochują. Nikt też nie wie dlaczego spośród tysięcy osób wybierają tą jedyną albo tego jedynego. A już na pewno nikt nie wie do czego jest zdolny zakochany człowiek.


pobierz plik

Tematyka opowiadania: komedia

SZTUKA BEZSENSOWNEJ KONWERSACJI - NAPISZ SWOJĄ RECENZJĘ


Podpis

SZTUKA BEZSENSOWNEJ KONWERSACJI - FRAGMENT


(...) No i stało się - świat zawirował, ptaki zaczęły śpiewać, a słońce przebijać się przez gęstą mgłę. Na scenę weszła ona. A kiedy mówię "ona", to mam na myśli ONA. I wszedł też on. A kiedy mówię "on", to mam na myśli... Zaraz! Co to za "on"? Przecież ona powinna być sama! Tak właśnie ten okrutny świat zabija szczytne cele i nieskazitelnie czyste dusze. Nie, zaraz, to było wczoraj. Powtarzam pytanie - co to za "on"? Jasne, teraz to milczycie. Jak zwykle - jak tylko zaczynają się problemy, to radź sobie sam główny bohaterze.

No, nic. Widać tak już musiało się stać. W końcu samotne życie nie jest takie złe. Jak już się człowiek przyzwyczai... Zaraz... Ten człowiek jakoś nie wygląda mi na szczególnie jej bliskiego. Nie wiem, może dlatego, że nie trzymają się za ręce, może dlatego, że zupełnie do siebie nie pasują, a może tylko dlatego, że właśnie poszedł dalej, a ona została sama. Czyżby jednak była jeszcze jakaś nadzieja? W końcu zawsze ją widziałem samą, więc skąd nagle jej chłopak?

Za moimi plecami cichutko przesunął się pociąg podjeżdżając do peronu i dziewczyna ruszyła w kierunku drzwi. Czyli, że wszystko już jest dobrze - jest sama, ja jestem sam, i ta dziewczyna, która z nią idzie jest sama. Stop! Co znowu za dziewczyna? I dlaczego usiadła razem z nią? I dlaczego rozmawiają? I dlaczego usiadła razem z nią? No, pięknie! To ja tu się szykuję na przełomowy moment w dziejach świata, a do dziewczyny, która od pół roku jeździ co najwyżej w towarzystwie książki, akurat dzisiaj musiała się ustawić cała kolejka jej znajomych! Nie, oczywiście nie mogły się spotkać jutro, czy za rok, tylko właśnie dzisiaj i właśnie w tym pociągu!

Klapnąłem na miejscu w rogu, pod oknem i oddałem się pouczającej obserwacji świata przesuwającego się na zewnątrz pociągu. Nie wiem dlaczego, ale jakoś nie mogę się powstrzymać, żeby się nie śmiać. Wiem, to głupie, ale w sumie cała ta sytuacja wcale nie jest wiele lepsza. Zresztą to co mi innego pozostało - na następną okazję będę musiał poczekać przynajmniej ze dwa tygodnie. A jak się okaże, że tamta dziewczyna wtedy też się załapie na ten pociąg? I po co ja wogóle o tym pomyślałem? Teraz to już na pewno będzie jeździła o tej porze codziennie aż się zestarzeję i umrę w samotności i zapomnieniu.

Poranek, godzina 7.00. Nie, nie ten sam. Powiem więcej - zupełnie inny poranek. Tak to bywa jak autor zupełnie bez ostrzeżenia wycina kawałki tekstu - ludzie się gubią, dzwonią z pretensjami, przysyłają listy z pogróżkami... Dlatego wolałem od razu zaznaczyć - jest zupełnie inny poranek, ta sama godzina 7.00, ten sam dworzec, ten sam peron, ta sama dziewczyna, ten sam główny bohater i ten sam pociąg. To znaczy co do pociągu, to nie jestem zupełnie pewien, ale w końcu nie to jest najważniejsze. To znaczy jest to na pewno istotne, ale nie ma bezpośredniego przełożenia na przebieg akcji. Może gdyby poprzednim razem się popsuł i do tej pory nie został naprawiony, ale, jak wiemy, tak się nie stało. To znaczy ja wiem, że się nie stało, bo ten człowiek, nazywający się autorem, wyciął cały wielki kawał tej historii, a co za tym idzie losy pociągu tak do końca nie są znane czytelnikowi. W takim razie spieszę donieść, że pociąg, mimo burzy, dotarł bez przeszkód do stacji docelowej i czuje się dobrze. Oczywiście, mówiąc o stacji docelowej mam na myśli moją stację docelową, bo właściwie, to moja stacja docelowa nie była stacją docelową całego pociągu. No to co, że przynudzam? Ale najwyraźniej jestem na tyle interesującą postacią, że napisano o mnie opowiadanie. (...)


Opowiadania online