książki   |   opowiadania   |   artykuły   |   recenzje   |   download o mnie   |   księga gości   |   aktualności   |   kontakt
Opowiadania online Opowiadania online Opowiadania online

OPOWIADANIA ONLINE

Bolero
Bóg już tu nie mieszka
Choroba marzycieli
Dziennik z dalekiej podróży
Druga twarz pierwszego kontaktu...
Gdzie jesteś?
Jak w lustrze
Last Train to London
Leslie, kolejna ofiara mojej...
Myśliciel z Grand Central Station
Obóz kosmiczny
Ostatni taki człowiek
Parada desperatów
Planeta mgieł
Raport z Planety N
Słuchajcie, Kolumb
Sztafeta
Sztuka bezsensowej konwersacji
Ślepy los
Ta jedyna muzyka
Wszyscy mówią mi Tygrys
Wyzwolenie

KSIĄŻKI ONLINE

Pępek świata
Wczesna jesień



KSIĘGA GOŚCI

Podpis

AKTUALNOŚCI

Tak to bywa, że jeden telefon potrafi zmienić człowiekowi życie... Niedawno zadzwonił (powtarzam: zadzwonił) do mnie użytkownik po to, żeby mi podziękować - był przeziębiony, leżał w łóżku, natrafił na jedno z moich opowiadań i tak mu się spodobało, że postanowił odszukać do mnie telefon i zadzwonić, żeby powiedzieć jak bardzo mu się podobało. Już dawno z różnych przyczyn nie aktualizowałem tej strony, ale ten telefon chyba był właściwym impulsem - wkrótce pojawią się nowe opowiadania...
(22 lipca 2014)


OPOWIADANIA WG GATUNKÓW

opowiadania komedia
opowiadania science-fiction
opowiadania obyczajowe
opowiadania fantastyka

Opowiadania online

Opowiadania online

LAST TRAIN TO LONDON

opowiadania - fantastyka - science-fiction - literatura

Życie z natury przypomina węża - jest długie i bez sensu. Chyba, że jest to ten jeden dzień, którego raczej się nie zapomni...

Tematyka opowiadania: fantastyka

LAST TRAIN TO LONDON - NAPISZ SWOJĄ RECENZJĘ


Podpis

LAST TRAIN TO LONDON - FRAGMENT


(...) Pociąg wtoczył się na następną stację i chociaż odrobina światła padła pod nogi Jacka. Niespodziewanie żarówka nad jego głową nagle przypomniała sobie co jest jej głównym zadaniem i jasność powróciła właśnie w momencie, gdy do pociągu wsiadała nowa partia pasażerów. Tylko ostatni spośród nich przyciągnął uwagę Jacka, a dokładniej ostatnia - wysoka dziewczyna o długich ciemnych włosach i wspaniałym uśmiechu. Dopiero gdy pociąg ruszył i zostali sami na pomoście Jacek uświadomił sobie, że to on jest adresatem tego uśmiechu. Po następnych kilku sekundach zaczęło docierać do niego, że to nie był jakiś tam sobie uśmiech, ale ten właściwy. Nie musiał zresztą długo czekać na potwierdzenie swoich domysłów. Płaszcz dziewczyny, jakkolwiek w dobrym guście i o nienagannym kroju, powolutku zaczynał blednąć w oczach Jacka wobec tego, co odsłoniły jego właśnie rozsuwające się poły. Trudno mu było skupić wzrok na szczegółach wobec piękna wszystkich tych krągłości tu i ówdzie zakrywanych skromną bielizną. Niestety nie dane mu było długo się cieszyć ich widokiem, gdyż napomost wparował jakiś obszerny jegomość, który, najwyraźniej działając pod dużą presją, z paniką w oczach szukał toalety. Dziewczyna nieco speszona jego pojawieniem się na nowo doprowadziła płaszcz do porządku szczelnie go zapinając. Na pocieszenie pozostawiła Jackowi swój naprawdę zjawiskowy uśmiech. Ale jak wszystko na tym świecie i ta wspaniała chwila nie trwała wiecznie - dziewczyna wysiadła na najbliższej stacji i zniknęła w przejściu podziemnym odprowadzana głodnym wzrokiem Jacka.
Z braku lepszego obiektu do obserwacji i wobec ponownej odmowy współpracy ze strony żarówki wbił wzrok w to coś białe za oknem, coraz bardziej przypominające ekran w kinie, niż naturalne zjawisko. Kiedy tylko ta myśl przeszła mu przez głowę poczuł, jak pociąg zwalnia, a mgła powoli zaczyna rzednąć odsłaniając bezkresne pola rozciągające się wokół torów. Księżyc wiszący wysoko na niemal zupełnie bezgwiezdnym niebie wydawał się dodawać temu krajobrazowi jakiejś niesamowitej poświaty. Każdemu samotnemu drzewu, każdej większej kępie trawy, czy chociażby ciemnej postaci uciekającej przed wielkim jak koń psem ze ślepiami płonącymi ogniem. Jacek szybko wrócił wzrokiem do tej postaci. To chyba był mężczyzna, biegł poprzez zaorane pole co chwila potykając się i panicznie oglądając za siebie. A rzeczywiście miał ku temu powody. Stworzenie, które go goniło wyglądało jak wielki wilk zwinnie skacząc ponad wszelkimi przeszkodami i z każdym takim skokiem zbliżające się do swojej ofiary. Wagony szarpnęły i zaczęły jechać coraz szybciej i szybciej zostawiając całą scenę z tyłu. Kiedy mgła zupełnie już zakryła pola wokół torów, ale Jacek nadal stał ze wzrokiem wbitym w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą obserwował tę dziwną scenę. (...)


Opowiadania online